Poza Postmodernizm
Marek Rogulski jako kurator zbiorowej wystawy "Zwiadowca". zrealizował kolejny etap swojego programu artystycznego nazwanego "Poza postmodernizm", który kontynuuje od 1999 roku. Wystawa "Zwiadowca' została pokazana w CSW Łaźnia w Gdańsku (27 lutego-5 kwietnai 2009) i galerii Bielskiej w Bielsku Białej, a przy tej okazji ukazał się obszerny album-katalog, w którym Marek Rogulski wszechstronnie przedstawił rozwój i cele swojej strategii sztuki. Chociaż traktuje ją bardzo osobiście, to stale zaprasza do współpracy innych artystów i sam brał udział w wielu ważnych zbiorowych akcjach. W latach 1988-1989 współtworzył w Gdańsku grupę twórczą Pampers Maxi, która miała swój udział w wystawach prezentujących dokonania "nowej ekspresji" lat osiemdziesiątych. Członkowie grupy przyjmowali postawy nieco odmienne niż te, jakie dominowały w ówczesnej nowej sztuce, gdyż byli krytycznie nastawieni do przeważającej tam żywiołowej emocjonalności i politycznych odniesień. W następnych latach Marek Rogulus Rogulski brał żywy udział w działaniach środowiska gdańskiego (programy galerii Wyspa i Łaźni), ale starał się przede wszystkim wyartykułować własną postawę, w oparciu o prowadzone przez siebie galerie Auto da fe i Spiż 7, autorski program Ośrodka Badań Przestrzeni Wewnętrznej, a następnie projekt "Poza Postmodernizm".
W ślad za Wilberem, Marek Rogulski konstatuje, że jądrem postmodernizmu są konstruktywizm, kontekstualizm i pluralizm, natomiast jeśli chodzi o sztukę postmodernistyczną, to uważa że jej treść i formę stanowi krytyczna refleksja nad sama sobą, osadzona w kotekście dokonujących się przeobrażeń. Pod tym względem artystyczny postmodernizm nie różni się więc zbytnio od modernizmu, gdyż intensyfikuje tylko niektóre aspekty wcześniejszych praktyk. Ponadto, jak stwierdza Rogulski, postmodernizm nadal rozwija właściwy dla dziejów nowoczesności typ dyskursywnego myślenia, a kluczowym wspólnym mianownikiem modernizmu i postmodernizmu jest poszukiwanie tożsamości bycia podmiotem. Postmodernizm co prawda krytykuje modernistyczne koncepcje tożsamości podmiotu, ale stara się je tylko zrelatywizować i utrwalić model pluralistyczny. W efekcie jednak prowadzi to sztukę do wtopienia się w mechanizmy polityki i marketingu. Natomiast celem sztuki powinno być - zdaniem Rogulskiego - przesunięcie tożsamości na na plan nowego stanu świadomości, opartego o doświadczenia nad-psychiczne i transpersonalne. Wymaga to przekroczenia pryncypiów poznawczych przy użyciu szerokiego repertuaru środków angażujących zarówno umysł, jak i cialo, gdyż nie ma dowodu, że to poznanie umyslowe jest kresem ludzkiej świadomości. Takie są w skrócie założenia programu "Poza Postmodernizm" i tego jego etapu, jakim jest wystawa "Zwiadowca". W intencji kuratora miala ona przywoływać perspektywę kosmocentryczną, a więc taka w której celem jest duchowość, a nie walka poprzez sztukę o dominację społeczną. Uzasadnieniem dla takiej perspektywy jest przekonanie, że rozwój człowieka winien zasadniczo dokonywać się w sferze psychicznej a nie poprzez techne. Michał Brzeziński przedstawił trzy takie prace. Jedna z nich to projekcja nakładających się na siebie obrazów, jakie autor znalazł w Internecie po wpisaniu do wyszukiwarki słowa "pasja". Uzyskał w ten sposób efekt zderzenia głębi tego pojęcia z powierzchownością jego manifestowania się w środkach komunikacji. Z kolei w filnie AV artysta wykorzystał podobnie znajdowane obrazy dla tworzenia z nich zbitek przybierających regularne formy graficzne, które przemieniają się błyskawicznie w intensywnej 20minutowej projekcji. Kontrastuje z tym wolne tempo trzeciej realizacji video nazwanej Mnemosyne, gdzie obrazy rozmywają się i konkretyzują w rytmie swobodnej medytacji. Paweł Anaszkiewicz także posługuje się video, a jego prace opierają się na zestawieniach równoległych projekcji obrazów na sąsiadującyh ekranach. Autor stara się uzmysłowić nam fakt, że zdarzenia nie są tożsame co do przebiegu i sensu, kiedy zmieniamy punkt widzenia, a tym samym poznawcze nastawienie. Zaskoczeniem dla zwiedzających wystawę na samym wejściu była interkatywna instalacja Labirynt A Marka Zygmunta, która wymagała od wchodzącego wydania dźwięku o częstotliwości 440hz (oznaczanego w skali muzycznej jako A1), co sprawiało, że dopiero wtedy czujnik uruchamiał oświetlenie w ciemnym labiryncie wprowadzającego korytarza. Wyraźnym przesłaniem tej pracy było uświadomienie odbiorcom, że dla uzyskania realnego efektu poznawczego w kontakcie z dziełem sztuki jest też własne zaangażowanie. W wieloznaczny sposób sferę techne traktuje Marek Rogulus Rogulski. Dla tej wystawy skonstruował zagadkowe urządzenie z metalowych części, przypominające podstawę działa, osadzone na obrotowej osi i wyposażone w silnik elektryczny. W to wmontowany był dodatkowo model czaszki i kłów mamuta. W trakcie otwarcia wystawy autor wykonał performance nazwany "ujeżdżaniem rzeźby". Jego cialo zamocowane było w tej konstrukcji tak, że zachował możliwość ograniczonego sterowania jej ruchami. Obroty urządzenia powodowały przemieszczanie ciała performera w niezwykłe pozycje i okręcanie go taśmami, które były podłączone do maszynerii, co zmuszało artystę do walki o zachowanie kontroli nad sytuacją, Natomiast w czasie trwania wystawy konstrukcja pełniła funkcje interaktywnej rzeźby. Realizacja ta wpisuje sie w stosowany przez Rogulskiego typ działań konfrontujący energię biologiczną i umsłową ciała ludzkiego z logiką konstrukcji mechanicznych i energiami wykorzystywanymi w sferze technicznej. Artysta pragnie w ten sposób poszerzyć zdolność odczuwania uniwersalnej energii i udoskonalić jej wyobrażeniowy model. Wiele innych wcześniejszych akcji Marka Rogulskiego polegało na umieszczaniu własnego ciała w konstrukcjach, czasami w ryzykowny sposób, gdzie stawał się kimś posrednim pomiędzy operatorem a ofiarą. Było to metaforą tych fizycznych i psychicznych uwarunkowań człowieka, które powodują, że ciało i umysł stają się jego więzieniem. Innym artystą zaproszonym do wystawy "Zwiadowca", który stawia znak zpytania nad potoczną koncepcja osobowości, jest Andrzej Dudek - Durer. Jego główna praca, w formie wielkiego baneru zajmowała tam poczesne miejsce, a skomponowana była z wielu fotograficznych autoportretów, które częściowo przenikały się, tworzyły hybrydyczne związki, a ostatecznie był to jakby ekran stanowiący pole przekształceń. Inną pracą tego artysty był zestaw z cyklu Sztuka butów, czyli fotograficzne dokumentacje obecności artysty w różnych miejscach świata, ukazujące jego buty na pokrywach ulicznej kanalizacji. Dla Andrzeja Dudka - Durera fundamentalnym założeniem jest przeświadczenie o nieustannym krążeniu energii życiowej, która konkretyzuje się w osobach i zdarzeniach, oraz wiara w zjawisko reinkarnacji, na mocy którego jest obecnie wcieleniem Albrechta Durera. Problemem tożsamosci zajmuje się też Carmen Feliu, artystka z Hiszpanii, która od kilku lat współpracuje z galerią Spiż 7 w Gdańsku. Jej praca Rozpraszanie to barwna fotografia modelki o ciele pomazanym ciemną substancją, która siedzi w zdewastowanym wnętrzu. Fotografia została umieszczona w light-boxie z wodą powodującą powstawanie rosy na szybie oprawy, co stanowi dodatkowy filtr dla oka obserwatora. Artystka zazwyczaj w swoich pracach pozbawia widza możliwości zdefinowania ukazywanej sytuacji, a więc i ustosunkowania się do niej, co może wywoływać pewnien niepokój. Z kolei dla artystycznego duetu Tatiana Czekalska i Leszek Golec najczęstszą inspiracją są zazwyczaj subtelne aspekty rzeczywistości czy konfrontowanie kultury z procesami w naturze. Wystawili oni fragment starej drewnianej rzeźby św. Franciszka, w której zagnieździło się wiele drobnych owadów. Artyści zaakceptowali tę sytuację jako właściwy naturze stan rzeczy, który zresztą w tym przypadku koresponduje z ideami miłości wobec zwierząt, jakie głosił św. Franciszek. Obiekt wyjęty ze sfery estetyki, a więc umierający jako dzieło sztuki, staje się zarazem w ten sposób obiektem żywym. W innym ujęciu - jak to pokazał praca Agaty Michowskiej Samobójstwo w muzeum - to właśnie przestrzeń zarezerwowana dla przeżycia estetycznego, przestrzeń muzeum, sprawia, że wszystko staje się tam martwe. Artystka zrealizowała projekcję video, gdzie ukazana jest postać leżąca nieruchomo u wejścia do muzealnej sali, a obrazowi towarzyszy kobiecy głos mówiacy o umieraniu i budzeniu się do życia. Łódźka grupa Wspólnota Leeeżeć, której liderem jest Andrzej Miastkowski, zrealizowała instalację wypełniającą całe pomieszczenie, gdzie zwiedzający ze wszystkich stron otoczony był psychodelicznymi wielobarwnymi formami wzmocnionymi ultrafioletowym oświetleniem. Jej tytuł Zarodnia - Sala spotkań międzyplanetarnych przywoływał ideę rozwoju ludzkości poprzez możliwe kontakty z pozaziemskimi cywilizacjami. Dadaistyczna forma tej instalacji łączyła elementy zabawy z poważnie potraktowanym postulatem otwarcia się na nowe zakresy doznań. Argumenty Marka Rogulskiego o potrzebie wyjścia poza postmodernizm zasługuja na poważne potraktowanie, gdyż otwierają szerokie pole do dyskusji nad tym problemem. Nietrudno zauważyć, że sztuka postmodernistyczna sytuuje się przede wszystkim w kontekście kultury masowej i mediów, prze co w daleko idącym stopniu podlega stosowanym tam manipulacjom. Stąd też wyjście poza postmodernizm może być rozumiane zarówno w sensie futurologicznym, jak i w sensie odnajdywania klasycznych wartości sztuki. W istocie zarówno w historycznych przejawach modernizmu, jak i postmodernizmu, można znaleźć wiele przykładów podobnych postulatów obrony duchowych wartości sztuki. Oficjalny język nowoczesności spychał je jednak na drugi plan, fosując mechanizmy wartościowania zwiazane z technologią i ekonomią. Spowodowane to było także tym, że odziedziczona po romantyźmie koncepcja duchowości była anty-techniczna i anty-racjonalna. Obecnie nie da się utrzymać takich podziałów, czego świadomy jest Marek Rogulski oraz inni artyści na wystawie "Zwiadowca". Zarówno nowe media, jak i konceptualna tradycja sztuki są dla nich silnym punktem oparcia w poszukiwaniu rozwiązań adekwatnych do wyzwań współczesności. Pytanie, czy możliwe jest powszechne osiągnięcie nowego jakościowo etapu kultury, czy też w kulturze utrwali się schizofreniczna sytuacja równoległego rozwoju sprzecznych strategii, jest obecnie trudne do rozstrzygnięcia. W latach osiemdziesiątych XX wieku pojawiło się przekonanie, że postmodernistyczny etap kultury jest posthistoryczny, w sensie zgody na całkowitą dowolność i brak ukierunkowania, i że to pozostanie już trwałą jakością kultury (pisał tak np. Arthur Danto). Ten rodzaj przekonania jest raczej obcy Markowi Rogulskiemu. Wierze on w kreatywność ludzkiej natury i spogląda na świat od strony jej wnętrza.
|